qchnia się stołuje!

Jeden z najsłynniejszych gastrozofów* Anthelme Brillat-Savarin mawiał, iż odkrycie nowego dania jest dla ludzkości większym szczęściem niż odkrycie nowej gwiazdy. W pełni się z nim zgadzając szukam wciąż nowych smaków i ciekawych inspiracji kulinarnych.

Próbuję, smakuję, czasem wybrzydzam. Ale każdy nowo poznany smak i aromat to okazja, by wykorzystać go później we własnej kuchni. O ile się da (od lat nie jadam bowiem mięsa, a ryby i owoce morza wróciły do mojej diety stosunkowo niedawno) staram się próbować podczas swoich podróży potraw regionalnych. Nie poznając kuchni danego kraju czy regionu, nigdy do końca nie pozna się bowiem jego kultury.

W nowej zakładce qchnia się stołuje zapraszam Was do śledzenia moich podbojów kulinarnych, nie tylko w postaci kucharki ale i konsumenta!

Na początek wspomnienie z tego lata – obiad w rodzinnym mieście wraz z mamą. Krewetki w takowej formie z regionem Zachodniego Pomorza może nie mają za wiele wspólnego, ale tak ładnie się uśmiechały do mnie z menu, iż nie sposób było się im oprzeć.

Choć ciekawostką jest, iż krewetki spotkać można także w naszym rodzimym Bałtyku i – co jeszcze bardziej zaskakujące, iż zadomowiły się także w Odrze.

  • najmądrzejszy nurt filozoficzny świata, skupiający swe rozważania wokół jedzenia właśnie